poniedziałek, 17 stycznia 2022

Wyprawka na porodówkę

 

Mam wspaniałego 3 i pół miesięcznego synka. To moje pierwsze dziecko. Na porodówkę spakowałam się miesiąc przed porodem. Szukałam w internecie co ze sobą zabrać. I tak życie zweryfikowało co mi się przydało, a co nie. Jeśli wśród moich Czytelniczek są kobiety, które pierwszy poród mają przed sobą - na pewno z zainteresowaniem przeczytają tą dzisiejszą notkę.

niedziela, 9 stycznia 2022

…no to JESTEM :)


 Ileż to razy obiecywałam sobie, że wracam na bloga? Mnóstwo! A zawsze kończyło się to kilkoma postami, po czym wpadałam w wir pracy i ten blog odchodził na dalszy plan, aż całkiem zapominałam o jego istnieniu… na jakiś czas oczywiście, aż do następnego razu :)

Właśnie nadszedł ten „następny raz”. Ten blog to nawet jedno z moich noworocznych postanowień :)

Co się u mnie pozmieniało? WSZYSTKO! :)

Mój dzień nie wygląda już jak kiedyś… i ogromnie jestem z tego powodu szczęśliwa :)

Wszystkiemu winien jest taki mały Szkrab, którego kocham ponad wszystko <3

Bycie mamą to cudowna przygoda, wspaniała nowa życiowa rola i spełnienie.

Na pewno będę się rozpisywać tutaj odnośnie tej mojej nowej roli i będę dzielić się moimi doświadczeniami, których z dnia na dzień przybywa :)

Bo wiecie… czasem książki swoje, a życie swoje. Dlatego uznałam, że z radością tu powrócę i z nową energią, wręcz pasją, będę skrobać tutaj swoje przemyślenia. 

Jako, że dziś jest poniedziałek, to aż do odwołania, raz w tygodniu, w poniedziałki, będzie nowy post. Konkretnej godziny nie ustalam. 

Pozdrawiam moich Czytelników!

Moc serdeczności i dobrej energii :*

- Justyna

środa, 3 czerwca 2020

Po dłuższej przerwie...


Wiele razy rozpoczynałam tego posta, po czym kasowałam co napisałam. Wracam po raz kolejny po dłuższej przerwie. Jak to bywa w życiu, znów jakiś przewrót się wydarzył, ale jak najbardziej pozytywny :)

wtorek, 1 stycznia 2019

Szczęśliwego Nowego Roku 2019!


Witajcie Kochani!

Dziś wkroczyliśmy w nowy 2019 rok. Z tej okazji pragnę Wszystkim moim Czytelnikom złożyć serdeczne życzenia, niechaj Wam się wiedzie na każdym polu życia, niech otacza Was miłość i szacunek. Bądźcie zdrowi i uważajcie na siebie każdego dnia. Życzę Wam, by w tym szalonym, pędzącym świecie, znaleźć choć chwilę wytchnienia i czasu dla siebie. Postawcie sobie cele i je realizujcie, powoli małymi kroczkami, na pewno się uda! Szczęśliwego Nowego Roku 2019!


Dziś jest też dobry moment, by powspominać 2018 rok i otworzyć się na to co nowego przyniesie 2019, aby tylko dobro.

wtorek, 27 listopada 2018

Kilka zdań. Ot, takich :)

Dziś naszło mnie na napisanie kilku zdań, które tłuką mi się po głowie od jakiegoś czasu, nie wiem, może komuś się przydadzą, kogoś zainspirują... a może to nowe tematy do moich piosenek... czas pokaże... 


fot. http://psychologiasprzedazy.biz/w-jaki-sposob-wywolac-dobre-emocje/

niedziela, 24 grudnia 2017

Wesołych Świąt!

Grudniowy wieczór. Mróz za oknami.

Śniegiem już każda droga zasłana. 

W domu choinka lśniąca bombkami

I wigilijny nastrój od rana. 


Już zmrok zapada, wokół są bliscy,

Powoli kończy się krzątanina.

Jeszcze czekamy, bo nie są wszyscy.

Zaraz się zjawią krewni z Lublina.


Jest stół nakryty białym obrusem,

Przed chwilą weszli goście z daleka.

Będzie kolacja z Panem Jezusem,

Który w opłatku cierpliwie czeka. 


Zdrowych i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia ! ☺️❤️🎄🎁☃️❄️🌟🍽


Zapraszam do wysłuchania kolęd w moim wykonaniu:

środa, 27 września 2017

Moja Muzyka

Witajcie Kochani,

W tym poście chciałabym Was zaprosić do obserwowania i komentowania mojego muzycznego projektu. Przez długi czas szukałam własnego stylu muzycznego, wykonywałam (nie wszystko "na raz" oczywiście, to były różne etapy w moim życiu): pop, pop/rock, rock, hard rock, a także metal symfoniczny. Czułam, że taka muzyka jest ok, ale nie do końca wiedziałam, czy to jest właśnie TO. Dwa lata temu, gdy poznałam mojego Wojtka, poznałam też Jego gust muzyczny, a mianowicie m. in. chillout, fantasy. Kompletnie zatraciłam się w takiej muzyce i mimo, że nadal słucham ciężkich gitarowych brzmień i chętnie u boku jakiegoś zespołu, gościnnie, mogę coś takiego wykonywać, to jednak mój osobisty projekt muzyczny o nazwie "Lily Water", w autorskich utworach i przyszłych coverach, będzie brzmieć zupełnie inaczej, delikatniej. Umiłowałam urocze, piękne ballady, delikatne brzmienia natury - szum lasów, śpiew ptaków, szum potoków i rzek. Zafascynował mnie kosmos, w którym mimo, że istnieje idealna cisza i próżnia, to jednak mam pewne skojarzenia muzyczne na ten temat. Tak, jak już wspomniałam wcześniej, ujmuje mnie muzyka fantasy, chillout oraz przeróżne elementy, które kryją się pod nazwą world music. Gdy wykonuję utwory w takim klimacie, czuję, że moje Serducho jest do tego przekonane i wreszcie wiem, że TO JEST WŁAŚNIE TO. Będę tworzyć i rozwijać się właśnie w tym kierunku. Jeśli chcecie być w tym pięknym czasie ze mną, zapraszam tutaj, będziecie na bieżąco: MÓJ MUZYCZNY BLOG

Zapowiedzią tego wszystkiego co opisałam, jest mój ostatni cover, nagrany w Studiu J'Sound w Lublinie, zdjęcia wykonał mój Ukochany:


Pozdrawiam Was serdecznie,

poniedziałek, 24 lipca 2017

Igła, igiełka, igiełeczka... ratunku! :(

Cześć Kochani,


Mój dzisiejszy dzień zaczął się nieciekawie. Okropnie nie lubię pobierania krwi, zawsze kończy się tym samym - jest mi bardzo słabo. Rzadko robię sobie takie badania, właśnie przez to, jak reaguje mój organizm. Nie mam pojęcia czemu tak jest, w rodzinie większość osób związana jest ze służbą zdrowia, a ja totalnie odstaję od pozostałych. Próbowałam sobie przetłumaczyć, Najbliżsi próbowali i wciąż próbują... nie patrzę na to wszystko co pani pielęgniarka tam mi robi z igłą i ręką, staram się myśleć o czymś innym, odwracać od tego uwagę, ale to wszystko na nic. Zawsze kończy się tak samo, a dziś nawet gorzej, bo odleciałam na chwilę. Czym to wszystko jest spowodowane? Czy są jakieś sposoby na to? Przede mną - kiedyś- ciąża, może nawet dwie... i tak się czasem martwię tą moją powiedzmy "przypadłością"... Bardzo pragnę mieć dzieci w przyszłości, może nawet niedalekiej, ale to co dzieje się zawsze w zabiegowym przy pobieraniu krwi, męczy okropnie i czasem aż mi wstyd, że mam swój wiek, a tu jeszcze takie coś się wyprawia. Czy Ktoś z Was moi Drodzy Czytelnicy także ma/miał coś takiego i odnalazł sposób jak sobie z tym poradzić? Bardzo Was proszę o komentarze w tej sprawie, rady... 

Pozdrawiam serdecznie,


sobota, 14 stycznia 2017

Czas Zmian.

Nadchodzi w życiu taki moment, kiedy traci się ukochaną osobę. Nie pisałam tutaj już dłuższy czas. Przez ostatnie kilka miesięcy, walczyliśmy o zdrowie i życie mojej Babci. Niestety przegraliśmy tą nierówną walkę i Babcia zasnęła. Nic nie mogliśmy na to poradzić. Nie będę tu opisywać jak to wszystko przebiegało, bo nie ma takiej potrzeby. Wszystko przechowuję w Sercu i rozważam każdego dnia żałując, że Babcia nie będzie już fizycznie uczestniczyć w naszym życiu, że już do Niej nie zadzwonię i nie powiem: "Cześć Babciuleczku! Jak się dziś czujesz?" i nie usłyszę w zamian: "Cześć moja Tysiuleczku!", że nie będzie Jej na naszym ślubie, że nie...... - tych "nie" mogę mnożyć...
Staramy się żyć dalej, choć niesamowicie mi Jej brakuje. Wiem i wierzę, że Ona obserwuje nas "z góry". Pocieszam się, że mamy teraz naszą prywatną Orędowniczkę u Opatrzności.

Musiałam Wam wyjaśnić powód mojej dłuższej nieobecności tutaj. Powoli będę publikować nowe posty, zarówno kulturoznawcze, kulinarne, jak i te z mojego życia codziennego. 

Pozdrawiam serdecznie moich Czytelników, jak i Tych, którzy zawędrowali tu przypadkiem i chcą, albo i nie chcą zostać.

sobota, 1 października 2016

Życie w Holandii - moje dotychczasowe spostrzeżenia cz.2

Witajcie!
Oto następny post o życiu na holenderskiej ziemi. Zapraszam do lektury ;)

POGODA

Holenderska pogoda jest bardzo kapryśna. Prawie cały wrzesień było tu naprawdę ciepło. Wszyscy byli zdziwieni, Z tego co mi wiadomo, o wysokiej temperaturze nie ma co tu marzyć, ale jak widać, natura lubi płatać figle - co mi było na rękę, bo kocham upały 😊
Październikowa pogoda jest typowo jesienna i typowo holenderska, czyli deszcz, trochę słońca, znów deszcz, czasem jakaś taka krupa spadnie z nieba, grad, burza...a cały ten misz-masz może wystąpić nawet jednego dnia... do tego wszystkiego należy jeszcze dodać wiatr... a wiatry bywają tu silne.
Najgorzej, gdy burza, deszcz czy wiatr trafią się, gdy jadę do pracy na rowerze, wtedy jest ciężko. Daję jednak radę. Gdy za oknem aura nie sprzyja, wyjeżdżam trochę wcześniej do pracy, by bez stresu dotrzeć na czas.
Ogólnie, to z pogodą jest tak, że panuje tutaj wiosno-jesień. Dlatego tak bardzo się wszyscy dziwili na tak ciepły wrzesień, a wcześniejsze miesiące, te wakacyjne - już tak ciepłe nie były. Sporadycznie wtedy można było wyjść na dwór w koszulce z krótkim rękawem. Z tego co zasłyszałam o jesieni, bo jeszcze jesieni w całości tutaj nie doświadczyłam, bo mieszkam tu od połowy marca - dlatego piszę <zasłyszałam>, podczas jesieni występuje tu sporo burz, silny wiatr, czasami spadnie śnieg - ale nie w takiej ilości jak w Polsce, a w postaci cieniutkiej pokrywy śnieżnej - jaka u nas w kraju potrafi wystąpić późną jesienią.
Wiosną, budzi się życie, Holandia pięknieje. Przyznam jednak szczerze, że ani wiosną ani podczas innych dni w roku, nie jest tu tak wspaniale jak w Polsce. Klimat jest tak paskudny i potrafi dać w kość. Nawet gdy temperatura jest atrakcyjna, 20 stopni i więcej, to wiatr i tak potrafi wszystko popsuć, nawet o 10 stopni w dół. 
Taka pogoda występuje w tej części Holandii, w której mieszkam, a klimat jest tu nadmorski. W głębi kraju, na pewno jest przyjemniej i przede wszystkim tak nie wieje.

PRZYRODA

Holendrzy wycięli co się dało, a to co zostawili, ogrodzili i pobierają pieniądze za wejściówki. Poważnie, nie licząc małych parków i ogródków przed domami, ciężko tu natknąć się na przyrodę w większej ilości. O lasach nie ma co marzyć. Spowodowane jest to tym, że w Holandii mieszka mnóstwo ludzi i po prostu oszczędzają miejsce, niemal każdy skrawek ziemi jest tu skrupulatnie zagospodarowany. Holendrzy mają mniejsze pola niż posiadają Polacy, a zbiory są kilkukrotnie wyższe. Możecie sobie wyobrazić jaką chemię tu stosują.
Natknęłam się tu na dziwne i ładne drzewka w przydomowych ogródkach. Któregoś razu wybiorę się na zdjęcia i wstawię tu dla Was kilka fotek z mojego holenderskiego otoczenia.

KOSMETYKI

Ceny kosmetyków są tu zawrotne. Aby zaopatrzyć się w nie i nie wydać wiele pieniędzy, jeździmy do...Actiona :) Pracując w owej firmie, znamy asortyment i nasze zakupy w Action są błyskawiczne ;) Zaopatrujemy się w kosmetyki Dove, Fructis, Palmolive, Adidas, Rexona, czyli wszystko to, co i w Polsce jest dostępne. Po bardziej wyszukane i eko kosmetyki rownież sięgam, ale zamawiam je przez internet. A propos, mam kilka nowości i spodziewajcie się postu kosmetycznego na dniach 😊

MIESZKANIE

Polacy pracujący w Holandii przez biura pracy, przeważnie mieszkają na domkach firmowych, AB, tudzież Van Koppen Van Eijk lub z innych biur pracy. Z tego co się orientuję, warunki w takich mieszkaniach są rożne, można dobrze trafić - a dobrze, tzn. umeblowane i czyste mieszkanie + mili i sympatyczni współlokatorzy, którzy za wiele nie imprezują, lub też wręcz tragicznie, tym bardziej jeśli jesteś schludnym i spokojnym człowiekiem - brud i syf, ledwie umeblowane mieszkanie + wieczna impreza i hałasy... a płacić trzeba tak samo, obojętnie jak się trafi. Słyszałam już od kilku osób, że na swoje nieszczęście trafili na tę drugą z wymienionych powyżej opcji i bardzo się męczą, na szybko poszukując stancji od osoby prywatnej. Jak wiemy, zioło w Holandii i rożne używki, spożywane są przez ludzi legalnie, często tych "dobroci" nadużywają. Także na tych firmowych domkach, mieszkaniach - też rożnie się dzieje i należy brać to pod uwagę, jeśli ktoś z Was zdecyduje się na wyjazd. Oczywiście, nie musi być tak źle jak napisałam, bo może akurat uda Wam się całkiem nieźle trafić, ale po co mam Was oszukiwać, piszę Wam tak, jak faktycznie to wszystko wygląda. 
Stancje prywatne też są rożne, można dobrze i źle trafić. Nasza pierwsza stancja była niezbyt udana, co też wyszło w sumie z czasem. Ona - Polka, a on - mogę tylko rzec, że nie Holender, bo nie chcę zbyt wiele tu na ich temat zdradzać. Za dużo osób, za zimno (15 stopni w pokoju w marcu, kwietniu), lodówka w garażu, do której można było dojść tylko i wyłącznie krocząc przez zimne podwórko (na nasze zapytania: czemu ona nie stoi normalnie w kuchni, bo przecież jest miejsce - słyszeliśmy, że nie pasuje do obecnych mebli, że za dużo miejsca byłoby zajęte, itp.) coraz to nowe ograniczenia, nawet prysznic na minuty (!) i o określonej porze dnia...no a jak ktoś ma drugą zmianę...a praca na magazynach do czystych, biurowych przecież nie należy... ech... mogłabym tak wyliczać i wyliczać, ale nie chcę już wracać pamięcią do tamtej historii. Plusem z tego wszystkiego jest fakt, że mimo tych przeciwności, mogliśmy zamieszkać razem w czasie do tego najlepszym, bo pracę udało mi się rozpocząć tylko tydzień później od mojego Ukochanego. Teraz mamy fajną stancję. Wszystko jest jak trzeba, mamy spokój w "domu" i aż chce się po tej pracy wrócić i odpoczywać w miłym miejscu. Naprawdę jesteśmy wdzięczni Opatrzności, że tak dobrze trafiliśmy. Możemy teraz, nie martwiąc się o nic, pracować, żyć i dobrze funkcjonować w tej Holandii. 

SOFI

Aby rozpocząć pracę w Holandii, potrzeba numeru SOFI. To coś takiego jak u nas NIP. Każdy, kto pracuje w Holandii, musi mieć ten numer, który nadawany jest każdej jednostce tylko raz. Dlatego należy chronić ów dokument, bo bez tego numeru żadnej pracy w Holandii nie podejmiemy. Jak i gdzie go nabyć? Znam dwa biura pracy, z których tylko jedno pomaga w załatwieniu tego dokumentu. Oni tam poinstruują co i gdzie trzeba załatwić, wręcz prowadzą przez cały proces za rękę i jedyne co musimy zrobić to...tylko chcieć i być 😊👍🏻

KANAŁY 

Cały "nasz" rejon Holandii usłany jest kanałami. Nie ma niestety tak jak w Polsce, że gdy wypadniecie z drogi - to w rów, tutaj wpada się od razu do kanału. W Polsce, jeśli macie ochotę iść prosto przed siebie, w pole, w las - idziecie, tutaj - nie ma takiej opcji, bo ziemia jest wręcz pocięta kanałami, no normalnie wszędzie te kanały... to powoduje, że człowiek czuje się trochę jak w klatce, jak w pułapce, bez poczucia takiej swoistej wolności.

ŚCIEŻKI ROWEROWE

Możecie zwiedzić całą Holandię, jadąc na rowerze. Zresztą Holandia nie jest dużym krajem. Wszędzie są ścieżki rowerowe i pod tym względem, uważam, że Holandia naprawdę przoduje. To bardzo pomaga w codziennym funkcjonowaniu, w dojazdach do pracy, do dalszych rejonów w celu np. załatwienia czegoś. Jednak zawsze znajdzie się dziura w całym, a mianowicie, chodzi mi o holenderskich kierowców. Na pewno nie wszyscy są tacy, ale znacząca cześć. Już wiele razy się spotkałam z głupotą, nieuwagą i... agresją holenderskich kierowców. Szczególnie należy uważać na przejściach dla pieszych, bo kierowcy mają taki "zwyczaj" przyspieszania przed przejściem, aby tylko pieszy czy też rowerzysta nie zdążył wejść na pasy. Gorzej, jeśli zdąży... i trafi się taki kierowca... to nieszczęście murowane. Dlaczego agresją? No właśnie... pamiętajcie, że Holendrzy (a może i nie tylko, bo nie chcę szufladkować), zawsze zwalają winę na kogoś, próbując się na wszelkie sposoby "wybielić". To pewnie nie tylko ich domena i może nie od narodowości to zależy, ale moje i nie tylko moje spostrzeżenia takie właśnie są. 
Opowiadam Wam obiektywnie, bez emocji, wszystko tak jak było i jest. Nie mam powodu by Was w czymkolwiek oszukiwać.

Dziś na tyle rozważań, zapraszam na następne 😊 
Zachęcam do komentowania. 

A w następnej notce o...
HOLENDERSKA GOŚCINNOŚĆ I SĄSIEDZI
HOLENDERSKIE ROZRYWKI: KERMIS I WALIBI PARK
HOLENDERSKIE WIOSKI ZUPEŁNIE INNE NIŻ NASZE
AMSTERDAM - MOJA PIERWSZA WIZYTA W... SODOMIE I GOMORZE NASZEJ EPOKI ?
AMSTERDAM - MADAME TUSSAUD - ZDJĘCIA 😊


sobota, 17 września 2016

Życie w Holandii - moje dotychczasowe spostrzeżenia cz.1

Witajcie,
Do Holandii przyjechałam 19 marca. Czułam się wręcz wrzucona w inną rzeczywistość niż ta, którą znałam dotychczas. Wszystko nowe... ludzie, kultura, język, miejsca, praca, styl życia...
Człowiek jednak potrafi się przystosować do warunków, jakie go spotykają. Tak też było i w moim przypadku. Sztuką jednak jest by nie zatracić siebie, tego w co się wierzy i czym się żyje, żeby nie stracić tego swojego świata, zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego. Ostrożnie zatem podchodzę do holenderskich zwyczajów, a z języka holenderskiego znam tylko kilka słów - czego nie zmienię, bo po prostu nie chcę się go uczyć. W zupełności wystarcza mi moja "jakaś tam" znajomość języka angielskiego. Ludzie są tu różni, jak wszędzie - jeden Holender Ci pomoże i jest miły, inny - minie Cię z kamienną twarzą. W większości przypadków jednak jest tak, że ludzie są tu pogodni, więcej się uśmiechają od mieszkających tu Polaków, no i co ciekawe - czy Cię zna czy Cię nie zna - powie Ci "goedemorgen" - czyli dzień dobry. Polacy, którzy tu żyją, są w większości jacyś tacy smutni i przygnębieni, trochę narzekający. Czasem ten stan i mi się udziela, ale naprawdę staram się "nie dawać" ani nie poddawać :) Mieszkam tu z moim Ukochanym, z naszą najdroższą Kotką i powolutku dążymy do spełniania naszych marzeń. Już samo to, że mieszkamy razem, jesteśmy razem i mocno się kochamy - jest spełnieniem mojego głównego marzenia o szczęśliwej Rodzince :) Pozostałe marzenia powolutku także się spełnią, wierzę w to! :)

To dzisiejsze opowiadanie dzielę na kilka wątków, tak jest mi zdecydowanie łatwiej, no i macie wszystko uporządkowane.

niedziela, 17 kwietnia 2016

Holandia ! :)

Witajcie :)

Miesiąc temu otaczająca mnie rzeczywistość zmieniła się o 180 stopni - z czego jestem niezwykle szczęśliwa :)
Wraz z moją ukochaną Połówką i ukochanym Koteczkiem, przenieśliśmy się do Holandii. Nie na stałe, lecz na jakiś czas. Inny klimat, kultura, język, mieszkanie, praca.... pierwszy tydzień był nieco trudny dla mnie, bo wszystko inne, pierwszy raz, więc pracowałam nad tym ostro, żeby się przystosować. Najważniejszy jest jednak fakt, że cała nasza Trójka tu jest i to dodaje mi skrzydeł każdego dnia. Mam już swoją Rodzinkę, mamy wspólny cel, mamy siebie :) Wierzę bardzo mocno i wiem - że wszystko nam się uda! :) Zarówno prywatnie, jak i muzycznie i zawodowo. 
Skoro już się zaklimatyzowałam, pora zatem na nowe posty! :) Z czasem - nawet i zdjęcia :)

Zapraszam także na mojego facebook'a, bo ja - jako Lily Water - nie próżnuję ! :)

niedziela, 18 października 2015

100-tny POST NA ZNAK CZASU... Kiedy to zleciało...


Hello!

100-tny post jest dobrym momentem na podsumowanie dotychczasowej blogowej przygody i tego co się w moim życiu wydarzyło w tym czasie. A trochę się zmieniło. Wyjawię Wam też szczątkowe informacje dot. moich najbliższych planów.


Jak jest:

Muzyka

Skupiam się na Muzyce, w końcu mam na to czas i nikt i nic mnie nie ogranicza. Czuję się wolna jak ptak. Serce mnie prowadzi. Mogę wszystko! :) Muzyka sprawia mi radość, wypełnia mnie. Znów jestem szczęśliwa! Spełniam marzenia, które przez ostatnie lata były we mnie tłamszone. Miarka się przebrała i wszystko wybuchło :D Na mojej drodze pojawiają się wspaniałe Osoby, które we mnie wierzą, dopingują i pomagają spełniać te marzenia! Ludzie, z którymi bardzo długo nie miałam kontaktu - wracają! Powiem więcej - Oni cały czas byli i cierpliwie czekali na mnie :) ! Oto jestem i już nigdy nie pozwolę, by ktoś namieszał w moim życiu i oddzielił mnie od Was :* Nigdy nie dam się zmanipulować.

Miłość

Pamiętajcie - jeśli się kogoś kocha - to takiego, jakim on jest! Bezwarunkowo! Nie można nikogo próbować zmienić na siłę, krzyczeć na niego, przeklinać, przeinaczać fakty, znęcać się psychicznie! NIE PRÓBUJCIE z kogoś stworzyć nowej osoby - bo to nie wypali! Serce tej osoby na pewno dojdzie do głosu! A wtedy relacje rozpadną się na zawsze. Warto też cieszyć się swoim własnym towarzystwem i odciąć od wszystkiego co nas nie rozwija, co nie daje nam szczęścia. Szanujcie się i nie tkwijcie w chorych relacjach, pełnych niezdrowej zazdrości, szantażu czy innych takich paskudnych spraw!

Znak Czasu

Jak czytam pierwsze posty, cóż... widzę siebie, poszukującą SIEBIE. Miotam się między emocjami, rzeczywistością, oczekiwaniami, planami... wszystko szło nie tak. Dlaczego ? Pochopność niektórych decyzji, dziecięca ufność, wręcz naiwność, zero asertywności, niedojrzałość emocjonalna... 
Wszystko to po części tkwi w każdym z nas, ale nie może być tego za wiele. Minęło kilka lat, przybyło doświadczeń. Wiele doświadczeń. Człowiek całe życie się uczy. W tym momencie na pewno jestem bogatsza o wiele duchowych wartości, spokojniejsza wewnętrznie, zdecydowana. Mam swój życiowy cel, kroczek po kroczku zbliżam się do niego. Niektóre drogi są kręte, ale już wiem, już ufam swemu Sercu. Nawet sobie nie wyobrażacie z jak wielu nieciekawych sytuacji Opatrzność mnie wyciągnęła. I jak tu Mu nie ufać? :) Wystarczy poprosić :) A jest i będzie nam dane :)

Tematyka kulturoznawcza przewija się od początków bloga i właściwie miał to być blog typowo kulturoznawczy. Z czasem jednak pojawiła się we mnie potrzeba dzielić się z Wami czymś więcej, chciałam pokazać tu trochę siebie, trochę moich myśli, uczuć i mojej Muzyki. 

"Po drodze" doszły nowe kategorie: 
- moje smaki - zaczęłam zamieszczać przepisy na desery (nie jest ich dużo, ale na pewno ten stan rzeczy kiedyś się zmieni ;)
- uroda i zdrowie - walczę o zdrową skórę i długie włosy - pragnę mieć takie za tyłek :D
- video - gdzie znajdziecie kilka filmików o mojej ukochanej kotce Shebusi ;)
- podaj łapę - zostałam wolontariuszką Biłgorajskiego Stowarzyszenia Opieki Nad Zwierzętami "Podaj Łapę", rozpoczęłam walkę o prawa zwierząt - jak wiecie nagrałam piosenkę, teledysk - nawołuję do zaprzestania zadawania cierpień niewinnym Istnieniom!


Co nowego niebawem:

Muzyka

Znów nagrywam, projekt ZNÓW jest duży ;) Zaprosiłam wspaniałego Gościa do muzycznej współpracy. Jak Bóg da, to jeszcze w tym roku dowiecie się wszystkiego ;) Na pewno będzie power! I kolejny ważny temat do przerobienia. 

Znak Czasu

Notek kulturoznawczych na pewno będzie więcej. W tym roku planuję skończyć cykl "Ideał kobiecej urody w poszczególnych epokach" - już jesteśmy naprawdę blisko współczesności, więc niebawem temat się nieco wyczerpie. Nie martwcie się tym jednak, mam już całą masę nowych pomysłów o czym mogę Wam tu napisać! :) 

Z tym blogiem czuję się bardzo związana i widzę po statystykach, że sporo Was tu zagląda :) miło mi! :) Znaczy, że moja praca włożona w tworzenie tej kulturoznawczej części - nie idzie na marne! :)

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam ;)

Pozdrawiam Wszystkich Czytelników i zachęcam do pozostawienia po sobie śladu w postaci like na fb, komentarza.... :)







środa, 26 sierpnia 2015

ROZBIJMY ZŁO

Serdecznie Wszystkich zapraszam do wysłuchania mojej nowej piosenki i obejrzenia teledysku:


Jutro zamieszczę wersję anglojęzyczną.

Pozdrawiam!

czwartek, 16 lipca 2015

Bestialstwo i znieczulica ludzka nie znają granic

W ostatnim czasie na mojej drodze pojawiły się dwa małe kotki, które ktoś wyrzucił. Oswojone, zagubione, płaczące i jeden był chory. Obydwa wzięłam ze sobą i odmieniłam im los.

Pierwszy - rudy, z długą persowatą sierścią, ok. 6-7 miesięczny kocurek, wymagający leczenia, cudowny, miziasty, kochający człowieka...niesamowicie chudy - sama skóra i kości... no mówię Wam, aż serce pękało... Zaopiekowałam się koteczkiem, udało się go wyleczyć i... znalazłam mu super rodzinkę! Domek niewychodzący, dwójka spokojnych i kochających zwierzęta dzieci - radości, tuleniu - nie ma końca :) Koteczek dostał wyprawkę w postaci suchej karmy Royal Canin i kocich "cukierków" Whiskas'a :)

Drugi koteczek, a właściwie koteczka, bura z białymi "skarpetkami" i białym "krawatem" - znalazłam ją jak wracałam z pracy... jak mnie tylko zobaczyła ta kruszynka - wielkości mojej dłoni - zaczęła rozpaczać, przybiegła do mnie jak ją tylko zawołałam. Dowiedziałam się dzień później, że to kocię już chwilę się pałętało, ludzie słyszeli jej płacz, ale nikt NIE ZAREAGOWAŁ! Rozumiecie tą znieczulicę? W ogóle jak można takie maleństwo, które ssało mi palce, bo potrzebowało jeszcze kocicy - jak można je wyrzucić??? Zabrałam ją do weterynarza, tam moja koleżanka Marta zabrała koteczkę do siebie i stworzyła domek tymczasowy - pewno już zrobiła jej zdjęcia i lada moment wystawi na olx. Koteczka jest cudowna, piękna, oswojona i potrzebuje mnóstwo miłości. 

Nie mieści mi się w głowie, jak ludzie mogą krzywdzić takie niewinne istoty... 
Najczęściej znajdujemy (piszę w liczbie mnogiej, bo jestem wolontariuszką w Stowarzyszeniu "Podaj Łapę") kotki chore, kocice z całymi miotami...które porzucane są w pudełkach, pozamykanych i zaklejonych - koło rzek, w lesie, koło drogi... bestialstwo, znieczulica, agresja ludzka, wyładowywanie się na niewinnych, na tych najmniejszych....

Wiecie co się w ostatnich dniach przydarzyło? W mojej okolicy, w Janowie Lubelskim.... zobaczyłam wczoraj takiego posta na fb:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=854797674591060&set=a.603183009752529.1073741828.100001825067728&type=1&theater

JANÓW LUBELSKI. Bardzo proszę o udostępnianie.
W dniu 09.07.2015. o godz 22.30 na ulicy Poprzecznej młody, potężny mężczyzna prowadzący ciemno granatowe BMW zjechał na pustej ulicy na przeciwny pas, żeby celowo okaleczyć leżącego psa. Dla zabawy zmiażdżył mu miednicę i kręgosłup, pies po kilkudniowym cierpieniu musiał zostać uśpiony. Prosimy o pomoc w znalezieniu sprawcy, przeznaczona nagroda pieniężna. Kontakt przez fb.
 


Ile tylko będę mogła - będę pomagać! Ile się da! Trzeba zmienić ten świat na lepsze! To kto trzyma ze mną?? Ja - walczę i będę walczyć! 

wtorek, 30 czerwca 2015

Nowy Projekt

Witajcie!
Jestem w trakcie nagrywania nowej autorskiej piosenki! :) Stąd chwila ciszy na blogu. Powstaje bardzo poważny i niesamowicie istotny dla mnie projekt, który angażuje wiele Osób. Za ok. miesiąc sami się przekonacie dlaczego. Przybrałam pseudonim Lily Water, który idealnie oddaje wszystko to, co chcę Wam przekazać poprzez moją muzykę. Zapraszam Was na muzycznego bloga lily-water.ownlog.com  -  na którym będę zamieszczać info o postępach prac, teledyskach, koncertach.
Dobrej nocy Kochani!

niedziela, 10 maja 2015

Koniec przerwy :)

Musicie mi wybaczyć - straciłam lapka i naprawa jest nieopłacalna... niestety.
Jednak pewna Dobra Istota użycza mi już swój komputer i lada dzień zaczną pojawiać się nowe, ciekawe posty! 
Kolejna długa przerwa (w ubiegłym roku również miała takowa miejsce, jednakże z innych, nie mniej ważnych powodów) na moim blogu - zakończona! :) 

środa, 31 grudnia 2014

Dziś Sylwestra! :)

Dziś Sylwestra! :) 
Wszystkim Czytelnikom mego bloga pragnę złożyć serdeczne życzenia:
- szampańskiej zabawy,
- aby przyszły rok był jeszcze bardziej owocny,
-abyście spełnili swoje marzenia! :)

Proszę pamiętajcie o tych Najmniejszych, Potrzebujących - czy to człowiek czy zwierzątko - każdy potrzebuje miłości i szacunku !